Praca dla opiekunek w Niemczech

+48 12 341 15 15
Zadzwoń już teraz!

Praca dla opiekunek w Niemczech

Powietrzem czasem jestem i co z tego?

Zaczynamy od dobrych wiadomości, czy od złych?

Od dobrych, żeby nam się samopoczucie poprawiło, że jednak ten świat nie do końca się skundlił.

Była sobie razu pewnego rodzina. Rodzina podopiecznych, bo to było małżeństwo Agnes i Johannes. Mieli czwórkę dorosłych synów i ma się rozumieć cztery synowe. Rodzina z czasem rozrosła się o ośmioro dorosłych wnuków i kilkoro prawnucząt. Rodzina D. była zaprzeczeniem tego wszystkiego, co się teraz z rodzinami stało: dysfunkcjami, przemocą, rozwodami, molestowaniami, czyhaniem na spadek staruszków.

Każdy z członków rodziny D. był już dawno na swoim, ale trzymali się razem solidarnie. Opieka nad rodzicami była „dziełem” wspólnym. Wszyscy wkładali jakąś cząstkę w dzieło „zaopiekowanie staruszków”.

Jeden z synów przychodził kąpać dziadka, synowa robiła zakupy.

Dwie dorosłe wnuczki przyjeżdżały na zmianę robić babci co tydzień fryzurę. Każdej niedzieli jedna z synowych przynosiła domowe ciasto.

Wpadali do dziadków często, ot tak po prostu, żeby powiedzieć zwyczajnie Halo Oma, Halo Opa.

Naprawy w domu, kiedy coś się zepsuło, robiono natychmiast. Potrafili się zorganizować.

Jak to piszę, to sama zaczynam wątpić czy ja naprawdę miałam szczęście, że poznałam tak prostolinijnych, poczciwych ludzi , dla których tak oznaczało tak, a nie oznaczało nie.

Możesz już odjechać Markus! Poradzę sobie.

Autokar miał opóźnienie, było zimno. Czekaliśmy w aucie.

Nie! Zaprotestował. Muszę widzieć, że bezpiecznie siedzisz w autokarze. To się nazywało ludzkie, normalne traktowanie każdego, w tym opiekunki.

Jeżeli zdarza się wam słyszeć, że jesteśmy jak „jedna rodzina”, to uważajcie! Rodziny są różne – nie wszystkie tak odpowiedzialne jak rodzina D.

Jedna rodzina oznacza później zbytnie spoufalanie, czyli większe oczekiwania od opiekunki, czyli prosto: wyzysk. A nie wszyscy potrafią powiedzieć „nie”.

Między dwoma biegunami: normalnością jak w pierwszym przypadku a nadmierną ilością pochwał albo krytyki i oczekiwań, zdarzają się jeszcze sytuacje specyficzne: opiekunka jest złem koniecznym. Jest niezbędna, ale rodzina stara się jej nie dostrzegać. Traktuje ją jak powietrze. To był dla mnie szczególnie przykry sposób traktowania, nie mogłam się z tym problemem uporać. Jak to? Przecież jestem człowiekiem? Do czasu, kiedy nie wysłuchałam wywiadu z Elizą Michalik, dziennikarką znaną z ostrych, kontrowersyjnych poglądów. Jak sobie radzisz z hejtem?

Cudze komentarze nic nie mówią o mnie!

Ty musisz wiedzieć, kim jesteś.

Nie można się uzależniać ani od pochwał, ani popadać w depresję z powodu krytyki.

Czytałam kiedyś taką anegdotę o Sokratesie – mówi pani Michalik. – Sokrates, grecki filozof, znany był z tego, że lubił prowokować ludzi pytaniami, dlatego ludzie często lżyli go, popychali, wyzywali.

Dlaczego ty nie reagujesz Sokratesie? – pytali go jego uczniowie, którzy nie mogli patrzeć na traktowanie swojego nauczyciela.

– Bo nie rozumiem, co ich wyzwiska mają wspólnego ze mną? Oni przecież nie wiedzą, kim jestem naprawdę!

Dlatego mogę już być „powietrzem”. Takie traktowanie przestało mnie od tego momentu boleć. To nie mój problem.

Jak wam się układają stosunki z rodzinami podopiecznego? Czy macie dobre doświadczenia, czy złe?

 

 

Autor zdjęcia głównego - Monika Milewska
https://web.facebook.com/m.i.milewska

Henryka Janik
O mnie
Henryka Janik
Czyli jestem jedną z was - opiekunką, która zaczęła jeździć do Niemiec przeszło 7 lat temu. Miałam 27-podopiecznych. Tak jak wy - wyjechałam do pracy za Odrę, bo... kredyty, pętla finansowa, utrata pracy, operacja męża, a tu nie ma pieniędzy, trzeba skończyć rozpoczętą budowę domu, dzieci chcą studiować a ty chcesz, żeby w życiu miały lepiej... Albo chciałaś po prostu uciec od sytuacji, która wydawała ci się nie-do-wytrzymania i liczyłaś na to, że jak odskoczysz gdzieś dalej, sytuacja może zmieni się na lepsze... Tak było? A może miałaś jeszcze zupełnie inny powód, aby podjąć taką pracę? czytaj więcej »

O mnie

Henryka Janik
O mnie
Henryka Janik
Czyli jestem jedną z was - opiekunką, która zaczęła jeździć do Niemiec przeszło 7 lat temu. Miałam 27-podopiecznych. Tak jak wy - wyjechałam do pracy za Odrę, bo... kredyty, pętla finansowa, utrata pracy, operacja męża, a tu nie ma pieniędzy, trzeba skończyć rozpoczętą budowę domu, dzieci chcą studiować a ty chcesz, żeby w życiu miały lepiej... Albo chciałaś po prostu uciec od sytuacji, która wydawała ci się nie-do-wytrzymania i liczyłaś na to, że jak odskoczysz gdzieś dalej, sytuacja może zmieni się na lepsze... Tak było? A może miałaś jeszcze zupełnie inny powód, aby podjąć taką pracę? czytaj więcej »

Najpopularniejsze wpisy

Krótki donos o dziadostwie
Najpierw męska decyzja. Albo ja, albo one. Powiedz "Nie!" długom i pętli, w którą się zaplątałeś. Nie zwalaj winy na rząd, osoby postronne, dzieciństwo i temu podobne okoliczności łagodzące. więcej »
2018-10-01
Biała Maria szlocha w piwnicy
Kolekcje reklamówek, zapalniczek, długopisów, hotelowe mydełka, jednorazówki szamponów, próbki perfum – wszystko skrzętnie skrywane na wypadek… Na wypadek czego? Niespodziewanego kataklizmu? Kto w takim wypadku pomyśli o próbce perfum Jil Sander? więcej »
2018-08-30
Lepiej potopić
Nie potrafię powiedzieć po niemiecku. Opowiem pani po polsku co bym zrobił, gdybym wygrał milion euro. Z milionem euro w kieszeni nie zamierzał kupić pozłacanego porsche, jachtu, temu podobnych zabawek. więcej »
2017-09-04

Dodaj komentarz

Komentarze

ewa
cały czas ucze sie nie przejmowac komentarzami innych.. dziekuje za ten tekst
Henryka
To jest trudne, ale możliwe z czasem, zapewniam!

Korzystanie z serwisu oznacza akceptację polityki ciasteczek i polityki prywatności.

Zostaw swój numer - oddzwonimy