Mów do mnie Hans!

Autor Henia Janik,

Z ciekawością przeczytałam jakiś czas temu porady i wskazówki w Unter uns, o tym jak pokonać stres związany z naszą pierwszą wizytą u nowej rodziny. Dla mnie osobiście nowe sytuacje nie są w większości stresujące – chętnie wybieram nieznane miejsca. Lubię rolę tzw. pioniera, bo nowe sytuacje są dla mnie wyzwaniem.

Skłamałabym jednak, gdybym powiedziała, że jadąc do Niemiec pierwszy raz do opieki, wcale się nie denerwowałam. Przez całą podróż na trasie Warszawa-Freiburg myślałam, jak to będzie, jaka podopieczna, jaka rodzina. Na miejscu okazało się, że wszystko jest do „ogarnięcia” – rodzina miła, z podopieczną poradziłam sobie szybko. Nie przewidywałam jednego – trudności językowych, bo dobrze znam niemiecki, ale nie na tyle, żeby zrozumieć trudny dialekt w Schwarzwaldzie! Byłam załamana. Na szczęście jakoś po dwóch tygodniach zaczęłam się oswajać z tym innym niemieckim i rozumieć, co do mnie mówią.

Do cennych wskazówek terapeutki dodam swoje trzy grosze tzw. praktyka. Ciepło, naturalność i otwartość to podstawa takich kontaktów, ale nie jestem zwolenniczką zbytniego spoufalania się. Trzeba zachować pewien dystans, własną przestrzeń i ostrożność w zaprzyjaźnianiu się, zwłaszcza w przechodzeniu na formę „ty”. Nie proponujmy takiej formy pierwsi. Jeżeli taka propozycja wyjdzie ze strony rodziny, to dobrze, ale pamiętajmy, że nie jest to zaproszenie do przyjaźni (przeważnie nie jest).

Nie zwracajmy się też do podopiecznego Opa, Oma (często słyszę jak Opiekunki stosują takie „rodzinne” zwroty i przyznam, że mnie to razi). Nawet kiedy podopieczny jest bardzo leciwym staruszkiem i cierpi na zaniki świadomości, pamięci etc., a nam się wydaje, że nie ma świadomości, w dalszym ciągu jest człowiekiem i nie odbierajmy mu godności zwracając się do niego w infantylny sposób.

Jeden przypadek utkwił mi w pamięci:

Mów mi po prostu Hans, Henriette! – poprosił mnie kiedyś bardzo pogodny 100-latek, pan M. Miał bystry umysł, żywe czarne oczy i wielką pogodę ducha. Przeżył jeszcze 3 lata i po prostu zasnął. Mówiłam do niego "Hans" – tak jak sobie życzył.

A co sądzicie o przywożeniu upominków dla podopiecznych na pierwszy raz? Spotkaliście się z czymś takim?

Póki co, w wolnym czasie nie zapominajcie o ruchu! Zachęcam do zerknięcia na mój portal, a także do poczytania o 12 produktach, które nie tylko, że są bardzo zdrowe, ale wpływają na schudnięcie!

Henia Janik


Dodaj komentarz

Na podany adres e-mail zostanie wysłany link potwierdzający dodanie komentarza. Adres e‑mail nie będzie prezentowany na stronie.