Porady i informacje praktyczne

Budowanie relacji z podopiecznym z demencją

„Nie chodzi o duże słowa, ale o małe gesty” mówi pani Barbara z Zabrza, która pracuje w ATERIMA MED od 3 lat. O relacji z podopiecznym z demencją i nauce niemieckiego od zera opowiada nam w krótkim wywiadzie.

Jak to się stało, że rozpoczęła Pani pracę jako opiekunka?

Z tą decyzją łączy się długa historia z mojego prywatnego życia. To był dla mnie taki przełomowy moment. Pracuję w ATERIMIE od 3 lat. Zaczęłam pracę w związku ze zmianami jakie zaszły w moim życiu i trudnym czasem, jaki przechodziłam. Skończyłam wtedy 50 lat i stwierdziłam, że muszę w moim życiu coś zmienić. Na początku pracowałam w różnych miejscach – byłam fakturzystką w biurze, pracowałam też w sklepie, właściwie pracowałam gdzie się dało. Po jakimś czasie trafiłam w internecie na stronę ATERIMY MED i zorientowałam się, jakie warunki trzeba spełniać, żeby wyjechać. Naukę niemieckiego zaczynałam od zera – zapisałam się w Urzędzie Pracy na kurs języka niemieckiego trwający trzy miesiące z praktyką w domu opieki nad osobami starszymi. Udało mi się załapać i skończyć ten kurs. Kupiłam sobie też kilka książek i po poznaniu podstaw zaczęłam się z nich uczyć sama. Ja uważam, że trzeba coś umieć, żeby wyjechać, bo bez języka się nie da. Nie umiałam wiele, ale ATERIMA zaproponowała mi zlecenie z podstawami języka i tak wyjechałam po raz pierwszy.

Było ciężko?

Tak. Ograniczał mnie język. Moja podopieczna mieszkała z córką i zięciem. Rodzina wiedziała, że dopiero uczę się języka, ale mnie stresowały sytuacje, kiedy wieczorami siedzieliśmy przy stole i graliśmy w grę, a ja na przykład nie rozumiałam żartów. Chciałam dojść do takiego momentu, że może nie będę się chwalić, że mówię biegle, ale chciałabym przynajmniej rozumieć, o czym przy tym stole się mówi. Niektórzy też nie powiedzą czegoś wprost, ale mówią o nas myśląc, że nie rozumiemy. Może jestem trochę przewrażliwiona, ale mam teraz taki wewnętrzny spokój, że ja wiem, o czym się mówi. Mam taki komfort psychiczny, cały czas szkolę ten język.

Uczy się Pani sama?

Teraz tak. Założyłam sobie taki swój zeszyt, do którego wpisuję ważne dla mnie wyrazy z wymową. Wymowa też jest bardzo ważna. W niemieckim są tak podobne wyrazy, że jak się tylko coś przekręci to może wyjść bardzo zabawna sytuacja. Ja zdecydowanie wolę zapisywać sobie jakieś słowa lub zdania – wtedy szybciej zapamiętuję. Po ukończeniu tego krótkiego kursu z Urzędu Pracy uczyła mnie też taka młoda dziewczyna, która przychodziła do mnie do domu. Kiedyś kazała mi napisać zdanie „mój kapelusz wisi w szafie”, a ja przez pomyłkę napisałam „mój pies wisi w szafie”, dlatego czasem mogą wyjść śmieszne sytuacje.

Co jest dla Pani najważniejsze w opiece?

Dla mnie najważniejsze w pracy jest to, żeby podopieczna mnie zaakceptowała i żeby czuła się ze mną bezpiecznie. Chciałabym, żeby informowała mnie kiedy np. źle się czuje lub coś ją boli.

Zwykle wraca Pani do tej samej podopiecznej – jak wyglądają Pani kontakty z seniorką?

Kontakty są dobre – chociaż z podopieczną nie zawsze, bo miewa swoje humory.

To skutek choroby?

Nie do końca, bo na przykład pani, u której byłam kilukrotnie nie miała demencji, miała po prostu ciężki charakter. Po dłuższym czasie udało mi się jednak zbudować z nią dobrą relację, ale to wymagało dużo poświęceń i cierpliwości. Niestety nie mogłam tam zostać dłużej ze względu na własne zdrowie i transfer, bo Pani była na wózku inwalidzkim. Musiałam pojechać do osoby samodzielnej, bo mój stan zdrowia na to nie pozwolił. Było mi szkoda, bo rodzina była bardzo miła, ale do dzisiaj wysyłamy sobie kartki świąteczne.

A w tej chwili kim się Pani opiekuje?

Teraz opiekuję się seniorką, która nie ma rodziny – mieszka sama i jest wdową. Ma średniozaawansowaną demencję. Trzeba mieć cierpliwość i o wielu rzeczach przypominać.

Czy aktywizuje Pani podopieczną w jakiś sposób?

Tak, bardzo chętnie gram z seniorką w Scrabble. Muszę ją do tego namawiać, a czasem mam wrażenie, że gram sama ze sobą, ale staram się jej pomagać. Z czasem wychodzi jej to coraz lepiej. Rozwiązujemy też krzyżówki.

Pewnie pomaga to Pani też w nauce niemieckiego?

Tak, wielu słówek nauczyłam się właśnie dzięki grze w Scrabble. Są to co prawda pojedyncze słowa, ale zapadają w pamięć J

Czy ma Pani jakieś sytuacje – miłe lub mniej miłe – związane z pracą jako opiekunka, które mocno zapisały się Pani w pamięci?

Kiedy wcześniej opiekowałam się seniorką na wózku inwalidzkim, która miała dość ciężki charakter – było kilka złośliwych z jej strony docinków. Na początku było mi bardzo ciężko, ale powiedziałam sobie, że jak przetrwam jeden raz, to przetrwam wszystko. Jak byłam tam za piątym razem, to zdarzyło mi się w Scrabble wygrać – podopieczna była na mnie za to okropnie zła. Podczas pobytu po raz szósty chciałam się przekonać jak zareaguje na jakieś miłe niespodzianki. Na przykład kiedy seniorka miała urodziny to specjalnie zrobiłam ciasto, kupiłam fontannę na tort, nadmuchałam balony i rano przywitałam ją tak uroczyście. Powiedziała mi wtedy „Basia podejdź” i mnie bardzo mocno przytuliła. Po jakimś czasie, kiedy takich miłych sytuacji było więcej, zaczęłam zauważać, że ona zaczynała patrzeć na mnie inaczej. Potrafiła mi na przykład powiedzieć „Basia, chyba bolą Cię nogi, usiądź sobie” co było dla mnie naprawdę dużym zaskoczeniem. Pokazała wtedy taką swoją drugą, lepszą twarz. Jak wyjeżdżałam do Polski to wręcz nie chciała mnie puścić. Po prostu trzeba mieć 150% cierpliwości, mimo trudniejszych chwil. Nie chodzi o duże słowa, ale o małe gesty.

Jaka byłaby Pani rada, dla osób, które opiekują się podopiecznym z trudnym charakterem lub ze zmianami nastroju spowodowanymi chorobą?

Nie można się poddawać jak jest ciężko. Tej osobie trzeba dać czas, szczególnie osobie z demencją. Chorym podopiecznym bardzo ciężko zaakceptować nową osobę w domu. Na początku to jest taka obserwacja obu stron. Trzeba też wyczuć, co senior lubi, a czego nie. Moja poprzednia podopieczna powiedziała mi, że bardzo lubi muzykę klasyczną. Jak puszczałam płytę, to od razu jej oczy były takie weselsze. Osoby z demencją nie lubią zmian, dlatego bardzo ważny jest taki stały plan dnia. Zauważyłam też, że ważny jest też sposób komunikacji. Kiedy pytałam podopieczną np. „czy ma Pani ochotę na spacer?” to zastanawiała się i odmawiała, a kiedy podeszłam i powiedziałam „teraz pijemy kawę, jemy ciasto, a później idziemy na spacer” to od razu się zgadzała. Bardzo ważne są krótkie komunikaty i zaplanowany dzień, np. „teraz jest 9:00, idziemy do łazienki się umyć i ubrać”. Nie jestem ekspertem, ale u mnie to dobrze działa.

Jakie jest Pani hobby, co lubi Pani robić w wolnym czasie?

Uwielbiam muzykę – potrafię się wyłączyć słuchając ulubionych utworów, relaksuję się i uchodzi ze mnie cały stres. Bardzo lubię muzykę klasyczną, ale nie wszystkie utwory. Kiedyś ktoś powiedział „kiedy jestem szczęśliwy to słucham muzyki, a kiedy jestem nieszczęśliwa to rozumiem słowa” i do mnie ten cytat bardzo pasuje.

Dziękujemy za rozmowę! :)