Czytaj więcej
Alina Kamińska
Ten odcinek jest dla ciebie. Zostawiłaś swój dom, żeby stać się domem dla kogoś innego. Codziennie wnosisz spokój tam, gdzie wcześniej był tylko lęk. Dziś nie mówimy o obowiązkach, mówimy o obecności. Dziękujemy, że jesteś. 15 maja każdego roku obchodzimy Dzień Opiekuna Osób Starszych. Jak zostać Opiekunem osób starszych? Jak budować dobrą relację z Podopiecznym? Dziś porozmawiamy o tych ważnych tematach. Pozwólcie, że poznacie teraz osoby wyjątkowe, najbardziej doświadczone w swojej niezwykłej pracy opiekuńczej. Zapraszam na kolejny odcinek naszej serii „Zaopiekowani.TV”. Poznajcie historię Opiekunów. Jestem szczęśliwa i wzruszona, że jesteście z nami. Dla niektórych może być zaskoczeniem, że również widzimy panów Opiekunów. Witam was bardzo serdecznie. Drodzy moi, pozwólcie, że was poznamy — proszę o podanie swojego imienia, skąd jesteście i jak długo sprawujecie tę niezwykłą pracę Opiekuna.
Pani Renata
Mam na imię Renata, pochodzę z Krakowa i sprawuję opiekę od 7 lat.
Pani Ewa
Ewa z Krakowa, 23 lata.
Alina Kamińska
23? Czyli duże doświadczenie.
Pani Ewa
Powiedzmy. Duże doświadczenie, chociaż za każdym razem jest inaczej.
Alina Kamińska
A panowie?
Pan Witold
Witold z Gdańska. W zawodzie jestem 15 lat, w ATERIMA MED 4 lata.
Pan Zbigniew
Zbigniew z Karpacza. Opieką zajmuję się od około 6 lat — nazwijmy to pracą, bo trudno to nazwać zawodem.
Alina Kamińska
Czyli tak naprawdę jesteście przedstawicielami całej Polski — południe, północ, a nawet góry! Karpacz to jedno z moich ukochanych miejsc, panie Zbigniewie. Drodzy moi, chcemy was poznać trochę bliżej, jeśli pozwolicie, bo wasza praca jest naprawdę niezwykła. Są też osoby, które mówią, że sprawujecie misję społeczną. Myślę, że tak się czujecie, że to jest praca misyjna, wyjątkowa, naprawdę niezwykła, która zarówno w kontekście rodziny, jak i pracy ma wiele aspektów — trudnych, pięknych i wspaniałych. Zatem moje podstawowe pytanie: co sprawiło, że podjęliście to wyzwanie i zostaliście Opiekunami? Jak to się zaczęło?
Pani Ewa
Względy ekonomiczne. Niestety taka jest prawda — nikt wyjeżdżając pierwszy raz nie ma pojęcia, na czym te obowiązki będą polegać. I za każdym razem jest inaczej.
Alina Kamińska
Czyli po prostu podjęła pani, pani Ewo, decyzję, żeby zarobić pieniądze i wyjechać. Tak to się zaczęło?
Pani Ewa
Można tak powiedzieć, choć wolałabym określić to jako względnie ekonomiczne. "Względy" — brzmi to bardziej sympatycznie.
Alina Kamińska
Pani Renatko?
Pani Renata
Względy ekonomiczne oczywiście, ale także chęć podjęcia nowej drogi, możliwość poznawania nowych ludzi i miejsc, przede wszystkim nauka języka i poznanie kultury, zwiedzanie.
Pan Witold
W moim przypadku szukałem nowego zawodu. Jestem dyplomowanym masażystą, więc wcześniej miałem kontakt z ludźmi. Decyzję o podjęciu tej pracy zadecydowała też znajomość języka niemieckiego i chęć pomocy innym.
Alina Kamińska
Panie Zbigniewie?
Pan Zbigniew
Chciałem wykorzystać i utrzymać język obcy — niemiecki i angielski — na wysokim poziomie. Po drugie, nie mam już rodziców od ponad 40 lat, więc chciałem zobaczyć, jak wyglądałaby opieka nad innymi. I szczerze mówiąc, realizuję ten cel i jestem zadowolony z tego, co robię.
Alina Kamińska
A jak wyglądały początki tej pracy? Ten pierwszy moment, pierwsze tygodnie, miesiące?
Pani Ewa
Nie miałam zielonego pojęcia, z czym się zetknę. Wyjechałam prywatnie, to był rok 2002, zupełnie inny czas, nie było firm wspierających w tym zakresie.
Alina Kamińska
No i nauczyła się pani ogromnej ilości rzeczy, które zawsze będą przydatne, prawda?
Pani Ewa
Tak, uczę się za każdym razem. Żaden przypadek nie jest taki sam, człowiek styka się z różnymi rodzinami na różnym poziomie. Czasami spotyka fascynujących ludzi, tak jak koleżanka mówiła — nigdy bym nie przypuszczała, że te doświadczenia życiowe od innych ludzi kiedyś mi się przydadzą.
Alina Kamińska
A pani Renatko, jak pani zaczynała?
Pani Renata
Moje pierwsze wyjazdy były początkowo łatwiejsze pod kątem psychicznym, ponieważ nie było jeszcze rutyny, wszystko było nowe.
Alina Kamińska
Dużo emocji, prawda?
Pani Renata
Róża emocji, za każdym razem inny przypadek, więc człowiek się ciągle uczył. Zmieniały się miejsca, poznawało się kolejne regiony, wszystko było świeże. To istotne, by pamiętać dlaczego warto uczyć się niemieckiego. Komunikacja jest ważna.
Alina Kamińska
Dokładnie! Panowie, a jak u was się zaczynało?
Pan Witold
Początki bywają trudne, ale mój pierwszy wyjazd był półroczny. Dużym wyzwaniem były dojazdy — jeździło się autokarem i podróż do Bonn trwała 26 godzin.
Alina Kamińska
26 godzin! Podziwiam, że to wytrzymywaliście.
Pan Witold
Podróżowaliśmy też małymi busami.
Alina Kamińska
Panie Zbigniewie, jak pan zaczynał pracę?
Pan Zbigniew
Generalnie zgłosiłem się do agencji, która poszukiwała Opiekuna dla mężczyzny. Stwierdziłem wtedy: „Facet może być!”.
Alina Kamińska
Niesamowite. A może opowiecie o jakiejś historii, która szczególnie leży wam na sercu? Coś niezwykłego, co wydarzyło się podczas pracy Opiekuna, wspierając Podopiecznego każdego dnia i każdej nocy? To ważne, bo wiemy, że wartości i etyka w opiece mają ogromne znaczenie, gdy niesie się pomoc innym.
Pani Ewa
Mogę powiedzieć, że pracując długie okresy, musiałam kiedyś zrobić przerwę ze względu na możliwości fizyczne i rodzinę w kraju. Moja pacjentka w tym czasie trafiła do tak zwanej krótkiej opieki dwutygodniowej — były to odpowiednie miejsca, domy pomocy lub przy szpitalach. Miałam pacjentkę całkowicie sparaliżowaną, niemówiącą, porozumiewającą się tylko oczami. Kiedy po dwóch tygodniach wróciłam odebrać jej rzeczy, zobaczyłam ją siedzącą samą w korytarzu. Nie była w stanie nic powiedzieć, siedziała z kubeczkiem jogurtu, którego nie potrafiła otworzyć ani zjeść. Popłynęły jej łzy.
Alina Kamińska
Przejmująca historia, pani Ewo.
Pani Ewa
I to mi zostało w sercu — że nie zapomniała, że pamiętała, a ja obiecałam, że wrócę. To była jej reakcja.
Alina Kamińska
Byłyście blisko ze swoją Podopieczną, pani Renatko?
Pani Renata
Tak, miałam taką historię. Przyjechałam do pani, która leżała w łóżku po udarze, złamaniu kości ramiennej i biodra. Była otoczona dobrą opieką — przychodzili terapeuta i logopeda, bo początkowo nie mówiła. Zauważyłam jednak, że potrafiła podnieść się na dźwigni przy śniadaniu, usiąść, przejść z rolatorem na fotel, oglądać telewizję, a potem wrócić do łóżka. Pomyślałam sobie, że trzeba ją aktywizować, żeby zaczęła samodzielnie korzystać z toalety, brać prysznic i w końcu zaczęła samodzielnie chodzić i funkcjonować w łazience przy mojej pomocy.
Alina Kamińska
Czyli to była jej walka, a pani ją wspierała?
Pani Renata
Niesamowita walka. Nigdy nie widziałam, żeby człowiek w wieku 96 lat tak się starał.
Alina Kamińska
Wspaniała historia. 96 lat!
Pani Renata
Na początku była przyzwyczajona do pewnych ograniczeń. Pokazałam jej, że ma piękne ubrania, zaczęła się stroić. Potem zaczęłyśmy wychodzić na zewnątrz — najpierw po tarasie, potem kilka metrów do przystanku, aż w końcu poruszała się normalnie z rolatorem. Sąsiedzi patrzyli na nią jak na ducha, bo nie spodziewali się takich postępów.
Alina Kamińska
Ale ja to podsumuję — przywróciła jej pani życie i kobiecość.
Pani Renata
Ja po prostu motywowałam ją, bo się bała. Bała się, że coś się znowu stanie.
Alina Kamińska
I energię dostała od pani?
Pani Renata
Mówiłam jej: „To, co było źle, już minęło, teraz musi być tylko dobrze, musi być lepiej. Byłaś chora, ale już nie jesteś, musisz iść do przodu.” Zdumiewające było, jak w takim wieku można podnieść się po tak ciężkiej chorobie.
Alina Kamińska
Wspaniałe. Panowie, a co u was się działo niezwykłego?
Pan Witold
Najbardziej wspominam ostatni wyjazd do Schwarzwaldu, 900 m n.p.m. Pierwsze pytanie pani brzmiało: „Czy ja nie umrę?” Odpowiedziałem, że ze mną jeszcze nikt nie umarł. Leżała po ciężkiej operacji, miała rozrusznik serca i była podłączona do tlenu. Po 2–3 dobach zaczęła wstawać. Później wspólnie jedliśmy śniadania w kuchni, uczestniczyła w przygotowaniu obiadów. Rodzina uznała moją opiekę za coś niezwykłego i umieściła podziękowania w lokalnej gazecie.
Alina Kamińska
Jestem pod wielkim wrażeniem, panie Witoldzie. Panie Zbigniewie, a u pana?
Pan Zbigniew
U mnie Podopieczny był facetem, który w ogóle nie chciał wychodzić z domu, a miał piękny ogród. Ogrodzenie było stare, drewniane, po tygodniu zaczęliśmy wychodzić na spacery, a w ciągu 2 tygodni wymalowaliśmy całe ogrodzenie. On codziennie wychodził, żeby oglądać swoją pracę. Wymyśliłem „autostrady” — różne dróżki w okolicy — i pytał, na którą autostradę pójdziemy. Nigdy wcześniej nie chciał chodzić, a teraz aktywnie uczestniczył, także przy pomocy rolatora. To było dla mnie wyjątkowe osiągnięcie.
Alina Kamińska
Jestem pod wielkim wrażeniem — każda historia była motywująca!
Pani Ewa
To są tylko niektóre historie, ale czasu jest za mało, żeby wszystkie opowiedzieć.
Alina Kamińska
Tak, wspaniała opieka, dobra energia — to podstawa, żeby senior mógł jak najwięcej skorzystać i być mobilizowany do działania.
Pani Ewa
Mobilizacja!
Pani Renata
Bo ci ludzie są po prostu samotni, nie mają celu i nie widzą sensu.
Alina Kamińska
Ale powiedzcie mi jedną rzecz — czy teraz, będąc Opiekunami od tylu lat i mając takie historie w swojej pamięci, inaczej patrzycie na świat, na ludzi, na relacje? Czy macie takie niezwykłe doświadczenia z tego okresu?
Pani Ewa
Na pewno jednym z doświadczeń jest być mobilnym.
Alina Kamińska
Czyli to, żebyśmy byli w dobrej formie fizycznej, to jedna z podstaw, żeby jak najlepiej żyć, prawda?
Pan Zbigniew
Tak.
Pani Renata
Tak, tak. I ja też myślę, że inaczej patrzy się na swoich rodziców — że trzeba ich częściej odwiedzać, troszeczkę zmotywować, żeby wyszli. Moja mama jest starsza, więc motywuję ją, żeby spacerowała, robiła zakupy, przygotowywała przeciery i kompoty, żeby miała jakieś zajęcie.
Alina Kamińska
Czyli daje pani energię swojej własnej mamie?
Pani Renata
Po prostu zdaję sobie sprawę, że człowiek, który siedzi sam i ogląda telewizję, popada w demencję.
Alina Kamińska
Słuchając was, drodzy państwo, myślę, że bardzo istotne jest, abyśmy i rodzinnie, i społecznie byli w jak najbliższych relacjach. To wtedy jest lepiej dla nas wszystkich, prawda?
Pani Ewa
Samotność i brak celu w życiu to pierwszy stopień do śmierci.
Alina Kamińska
A powiedzcie mi, podczas waszej pracy, często poza domem, daleko od Polski, macie czas dla siebie? Możecie coś robić dla siebie, realizować swoje pasje?
Pani Ewa
Na pewno przerwę trzeba wykorzystać aktywnie, nie tylko oglądając telewizję czy filmy na Netflixie. Lubię jeździć na rowerze, więc każdą wolną chwilę spędzam na rowerze, oczywiście zależnie od pogody — deszcz mnie zatrzymuje, śnieg nie.
Alina Kamińska
A panowie, czy realizujecie siebie podczas bycia Opiekunem?
Pan Witold
Ja lubię spacery. Długie spacery, przynajmniej 2 godziny. Teraz pierwsze okazje, bo byłem w górach.
Alina Kamińska
Pięknie.
Pan Witold
Było gdzie chodzić.
Alina Kamińska
A czy z Podopiecznymi jest możliwość, żeby np. pójść na spacer, poczytać książki, pośpiewać, czyli wspólnie robić coś, co daje radość, nie tylko w pracy?
Pani Ewa
Na pewno, tylko trzeba chcieć. Opiekun nie może siedzieć i oglądać telewizję, a pacjent sam — potrzebują kontaktu i normalnego życia. Trzeba ich angażować w przygotowanie obiadu, spacer, pokazać im coś.
Alina Kamińska
Czyli być razem, po prostu być razem?
Pani Ewa
Tak, tak. Niech ci ludzie żyją i robią choćby trochę tego, co robili wcześniej. Z wiekiem trudniej, ale zawsze coś mogą zrobić.
Alina Kamińska
A udało wam się zaprzyjaźnić z rodzinami, do których jeździcie?
Pani Ewa
Ja tak — po wielu latach, ponad 10, mam kontakt z prawniczką w Augsburgu. Składamy sobie życzenia urodzinowe, bez względu na to, gdzie jesteśmy. Byłam tam prawie 11 lat, więc to miasto dobrze znam. Z każdą rodziną są związane jakieś historie.
Alina Kamińska
Niesamowite. Pani Renata, a pani?
Pani Renata
Tak, trzeba przyznać, że niemieckie rodziny były niezwykle miłe, bardzo mile wspominam. Nigdy nie wchodziłam w konflikty, sprawy rodzinne układały się dobrze. Wymienialiśmy maile, zdjęcia, życzenia, zabierali mnie na wycieczki — bardzo miłe wspomnienia.
Pani Ewa
Mnie też.
Alina Kamińska
Czyli właśnie to, o czym mówiłaś — bliższe relacje się pojawiły. Panowie, u was też?
Pan Witold
Tak, tak, zdarzyło mi się. No w tej chwili nawet jestem w kontakcie przynajmniej z czwórką rodzeństwa. Już byłem u pani w zeszłym roku, która miała aż ośmioro dzieci. No i szczególnie tam utrzymuję kontakt z dwójką. Jesteśmy nowocapici.
Alina Kamińska
Budują się nasze relacje, wzbogacają nas i zostają nam jeszcze na długie lata po opiece nad seniorem. Chcecie tę pracę nadal wykonywać?
Pani Ewa
Znaczy, ja muszę powiedzieć, pewnie jeszcze ten rok, i chyba ze względu na moją… już tak jak pan powiedział, schyłkową część życia raczej już nie zobaczymy.
Alina Kamińska
Ale też wydaje mi się, że ważne jest, że wasze rodziny są z wami. Czy dobrze rozumiem, że wasi bliscy podziwiają was za pracę i wspierają w tym?
Pani Ewa
To znaczy, może nie podziwiają w pełni, bo jest bardzo dużo problemów, na pewno, ale jedyne co mogę powiedzieć — moje dzieci stwierdziły: „Gdybyś była na miejscu, nie byłybyśmy tak aktywne i zorganizowane, jakbyś była w domu.” To wielki plus.
Alina Kamińska
Czy gdyby wasi Podopieczni mogli swobodnie się wyrażać, mówić tak, bo mają Alzheimera? Na przykład tak dalej? Jak myślicie, co by o was powiedzieli? Basiu, podopieczni, wasi seniorowie?
Pani Ewa
Myślę, że byliby wdzięczni, nawet jeśli nie potrafiliby tego okazać słowami — może uśmiechem, no płaczem, tak jak powiedziałam, tymi łzami.
Alina Kamińska
Pani Reniu?
Pani Renata
Ja myślę, że zgadzam się tutaj z koleżanką, absolutnie, że gestami można bardzo dużo powiedzieć. Sądzę, że jakiegoś rodzaju wdzięczność na pewno by nas spotkała, gdyby mogli ją przekazać.
Pani Ewa
Są rodziny też. Wprawdzie ja się spotkałam raz z powiedzeniem, że: „To moja wina, że staruszki za długo żyją”, ale to było związane z emocjami w tym dniu od tej osoby, od której usłyszałam. Notabene, mnie później przeprosiła, bo mieć zarzut, że ktoś dobrze pracuje i utrzymuje przy życiu kogoś przez te 20 parę lat, zdarzyło mi się raz.
Alina Kamińska
Niesamowite. Panowie, a wasze relacje z podopiecznymi? Czy oni by po prostu powiedzieli, że jesteście ich przyjaciółmi?
Pan Witold
Na pewno powiedzieliby jedno, że jesteśmy aniołami tutaj na ziemi, bo to wymaga od nas nie tylko odpowiedniego zaangażowania, ale także charakteru, tak. To wymaga spokoju, opanowania, no na pewno ze wskazaniem, że taka praca nie dla każdego.
Alina Kamińska
Podsumowując, w trakcie waszej opowieści, chciałabym bardzo, żebyście cofnęli się na sam początek waszej pracy i przebiegli jakby przez te lata. Co byście sami sobie teraz powiedzieli? Jaką radę, jakie słowa dla osób, które zaczynają te prace jako opiekunowie? Co byście powiedzieli teraz im ze swoim ogromnym doświadczeniem i sobie, kiedy zaczynaliście tę pracę?
Pani Ewa
Myślę, że nie trzeba się bać.
Pani Renata
O, dokładnie, zamierzałam właśnie powiedzieć to samo.
Pani Ewa
Próbować i wierzyć w siebie, bez względu na to, co się stanie. Wiara przenosi góry i, umówmy się, że czasem spontanicznie wiele rzeczy trzeba zrobić intuicyjnie. I udaje się, ale trzeba wierzyć.
Pani Renata
Absolutnie, trzeba być plastycznym, trzeba szukać rozumienia, rozwiązania wszelakich problemów. A problemy są różne, ale nie należy się bać, nie należy okazywać strachu, nie należy się negatywnie nastawiać. No bo każdy dzień niesie jakąś niespodziankę. Nigdy nie wiadomo, czy akurat…
Pani Ewa
I czasem ciężko mi…
Pani Renata
…ale myślę, że nie aż tak strasznie ciężko, żeby nie dało się tego jakoś załatwić.
Alina Kamińska:
Piękne słowa! Panowie, a co wy byście poradzili osobom, które zaczynają tę pracę?
Pan Zbigniew
Najważniejsze przygotować się w miarę możliwości, tak jak to jest możliwe, najlepiej językowo. I proszę się nie martwić. Absolutnie odwaga! Wiadomo, że między pychą a pokorą jest ta właśnie postawa, czyli odwaga. Zdobywanie tego doświadczenia jest ciekawe.
Alina Kamińska
Rozumiem.
Pan Zbigniew
Absolutnie sugeruję najpierw nauczyć się tego języka, przećwiczyć, przetrenować. I jechać na tę pierwszą opiekę, a potem już będzie to coraz bardziej interesujące.
Pani Ewa
Przyznam rację — komunikacja, bez której absolutnie nie da się pracować.
Alina Kamińska
Panie Witoldzie, jakie rady z pana strony?
Pan Witold
Ja uważam, że nie poddawać się po pierwszym niepowodzeniu, korzystać z pomocy koordynatorów, tak zarówno naszych polskich, jak i w Niemczech, no i postarać się jak najbardziej zbliżyć do naszego Podopiecznego. Rola koordynatora w opiece jest bardzo ważna. Na czym polega rola koordynatora w pracy Opiekuna? Moim zdaniem na okazywaniu wsparcia.
Alina Kamińska
Bardzo dziękuję za wszystko, co powiedzieliście. Każda z tych naprawdę waszych opowieści była dla mnie bardzo istotna, zwłaszcza że ja również jestem Opiekunką swojej mamy, która ma demencję i już jest mocno starszą panią. Dużo przeżywamy. Ale to, co opowiadacie, jest dla mnie ogromnie ważne — humanistycznie, społecznie, osobiście. Po prostu jesteście wspaniałymi ludźmi. Pozwólcie, że przeczytam wam fragmenty listów od rodzin waszych Podopiecznych. I to nas też bardzo wzrusza: „Dzięki niej znowu śpimy spokojnie, on się znów śmieje. To wystarczy, nie jest już sam, a my nie jesteśmy nareszcie bezradni.” Popatrzcie, jak wielkie słowa od rodzin, do których wyjeżdżacie i zajmujecie się właśnie seniorami z tychże rodzin. Bardzo wam dziękuję. Oczywiście zostajecie ze mną. Natomiast chciałabym teraz poprosić i zaprosić do naszej rozmowy Dagmarę, która jest szefową Zespołu Medycznego w firmie ATERIMA MED. Dagmaro, powiedz przede wszystkim, jak to jest, kiedy zaczyna się ta praca Opiekuna, czy te osoby, które do was się zgłaszają, mają pojęcie jakiekolwiek o tej pracy?
Dagmara Lech
Różnie to bywa, ponieważ mamy grono doświadczonych Opiekunów, którzy z nami wyjeżdżają już od lat. Natomiast mamy też nowe osoby w firmie i wiemy, jak trudną decyzją, tak jak tutaj już zostało powiedziane, jest podjęcie tej decyzji o wyjeździe. Tak więc my staramy się wspierać naszych Opiekunów już od samego początku, czyli od momentu rekrutacji do momentu, aż bezpiecznie dotrą do swojego domu w Polsce po zakończonej pracy. Wiemy po prostu, jakie to jest trudne podjęcie tej decyzji o wyjeździe. Mamy oczywiście osoby, które też zaczynają, natomiast przy takimi osobami też zawsze staramy się troszeczkę wcześniej porozmawiać, żeby przygotować ich na to, co mogą tam zastać, żeby nie było właśnie takich sytuacji, jak panie tutaj dodały, że przyjeżdżamy i nie wiemy, co robić. Tak więc w przypadku takich świeżaków w zawodzie staramy się ich też troszeczkę pokierować.
Alina Kamińska
No ale powiedz właśnie, jak to się zaczyna. Gdybym ja do ciebie przyszła, powiedziała, że chcę wyjechać i być Opiekunką, prawda? Czuję to gdzieś tam w swoim sercu, że mogę to robić, to od czego by się to wszystko zaczęło?
Dagmara Lech
Od rozmowy z naszymi paniami rekruterkami, które będą przeprowadzać wtedy wywiad z tobą, zapytają cię o twoje umiejętności językowe, o twoje doświadczenia, no i później na podstawie takich rozmów oraz preferencji będzie dobierane zlecenie, na które pojedziesz do pracy.
Alina Kamińska
Czy Opiekunowie mają z wami stały kontakt i mogą się radzić, jeżeli mają jakiekolwiek problemy?
Dagmara Lech
Tak, jak najbardziej. Dostają w listach wyjazdowych wszystkie niezbędne numery telefonu i też mają takie kontrolne telefony od nas, także są z nami w stałym kontakcie.
Alina Kamińska
Czyli jest wsparcie, ale rozumiem, że medyczne sprawy też mogą być rozwiązywane. Tak jak pani Ewa mówiła, bo np. jak tutaj zmienić pieluchę seniorowi, to to jest problem dla osoby, która ma to robić pierwszy raz. Czyli u was można się tego nauczyć?
Dagmara Lech
Jak najbardziej, mamy szereg różnego rodzaju materiałów, które udostępniamy naszym Opiekunom — czy to już nagrane, czy podczas jakichś nawet takich rozmów telefonicznych, wideo pokazujemy, jak jakąś czynność wykonać. Mamy też różnego rodzaju webinaria, no ale przede wszystkim nasze dyżury telefoniczne. Tak więc jesteśmy od poniedziałku do piątku dostępni dla naszych Opiekunów, czasami w jakichś bardzo kryzysowych sytuacjach również w weekendy. I faktycznie staramy się tutaj ich wspierać, no bo same też jako pielęgniarki wiemy, jakie to jest trudne — towarzyszyć w tych ciężkich chwilach osobom starszym.
Alina Kamińska
Czyli to też jakby wsparcie emocjonalne jest tutaj bardzo ważne, prawda? Że jesteśmy wszyscy pewną grupą, idziemy w jednym kierunku i mamy pomóc, jakby się cokolwiek działo.
Dagmara Lech
Dokładnie — bardzo mocno utożsamiamy się tutaj z naszymi Opiekunami i mam nadzieję, że jest to tak samo odbierane z drugiej strony, bo dla nas Opiekunowie są twarzą naszej firmy. Musimy pamiętać, że to są osoby, które zaufały rodziny, które z nami podpisują umowę. Tak tutaj chodzi o ogromne zaufanie. My wysyłamy panie, czy panów do obcego domu, do obcej kultury, z obcym językiem. To jest ogromny stres i myślę, że tutaj trzeba docenić właśnie takie bohaterstwo i odwagę, żeby podjąć taką decyzję. No ale przede wszystkim towarzyszyć, bo to już zostało tutaj ładnie powiedziane przez państwa i panie w studio i panów, że tak naprawdę ta praca polega na towarzyszeniu na takiej bliskości i czasami jesteśmy jedynymi jedynym takim promyczkiem słońca nadziei właśnie do jakiegoś wsparcia, bliskość. Do tej nawet motywacji, żeby coś zrobić nowego tak i bardzo cieszę się, że to wybrzmiało tutaj z ust samych Opiekunów, bo dokładnie tak samo my to widzimy.
Alina Kamińska
Przepięknie powiedziałaś. Naprawdę wzruszyłam się kolejny raz, ale powiedz mi, czy ty pamiętasz jakąś niezwykłą historię, tak jak nasi państwo nam opowiadali, czy cokolwiek masz tak w sercu właśnie.
Dagmara Lech
Tak, jak najbardziej, dużo jest takich historii. My też dużo rozmawiamy z Opiekunami, natomiast myślę, że jakbym miała tak ogólnie powiedzieć, co mi najbardziej w głowie zostaje, no to to są te historie właśnie o takim budowaniu relacji z osobą Podopieczną, kiedy na początku senior czy Podopieczny jest nieufny, troszeczkę się wstydzi, nie może się zaklimatyzować. Nagle traktuje nas jak członka rodziny, tak jak tutaj pani powiedziała, że wita nas łzami, nie może się doczekać. To jest moim zdaniem kwintesencja tej pracy. Tak, to jest kwintesencja bycia dobrym Opiekunem, że jest tam osoba, która na nas czeka i nie może się doczekać, bo tak dużo dla niej znaczymy.
Alina Kamińska
To podsumowując, moi kochani, dosłownie każdy ma do powiedzenia jedno, dwa słowa — co radzimy rodzinom i Opiekunom.
Pani Ewa
Rodzinom, żeby zaufali, bo ludzie, którzy jadą, nie jadą po to, żeby namieszać, tylko jadą, żeby pomóc.
Pani Renata
Ja też uważam, że przede wszystkim zaufanie, ale i taką jakąś serdeczność, prawda, uważność. Gdyby na przykład jakieś błędy się pojawiły, żeby skorygować. Informować, być blisko. Informacje na przykład, co senior lubi, żebyśmy nagle nie zaczęli serwować czegoś, czego całe życie nie jadł.
Alina Kamińska
Czyli otwartość, prawda? Panowie, co mówimy?
Pan Witold
Żeby nie utrudniali nam pracy.
Alina Kamińska
Piękne słowa. Panie Zbigniewie?
Pan Zbigniew
Znaczy — jechać z tak zwaną naszą inteligentną i kulturową życzliwością do tych ludzi.
Alina Kamińska
Dziękujemy. A jeszcze chciałam zapytać Dagmarę. Dagmaro, co od ciebie usłyszą Opiekunowie?
Dagmara Lech
Ja przede wszystkim chciałam bardzo podziękować za tę pracę, którą państwo wykonujecie, bo naprawdę jest mi — jako że jestem pielęgniarką — też bardzo bliska. I chciałabym, jeżeli mogłabym coś tak poradzić, no to myślę, że właśnie żeby znajdywać radość w drobnych gestach, bo te gesty to jest to, co zmienia świat na lepsze — świat tych naszych seniorów, tych rodzin. Więc nawet takie drobne gesty, uśmiech, nie wiem, pogłaskanie — to jest już naprawdę bardzo, bardzo dużo i powinniśmy się z tego cieszyć.
Alina Kamińska
Same dobre słowa usłyszeliśmy: dużo energii, dużo zaufania, dużo bliskości. To jest to najpiękniejsze, co może się w tej pracy po prostu zdarzyć.
Pani Renata
A ja chciałam podziękować również firmie, między innymi za to, że oferty zawsze zgadzają się z tym, co firma przedstawia, że nie lądujemy gdzieś w jakichś piwnicach, jak się nieraz słyszy w busach. Że wynagrodzenie zawsze wpływa na czas i generalnie warunki umowy są dotrzymywane zawsze.
Pani Ewa
A ja chcę podziękować pani Beacie, mojej koordynatorce, że zawsze znajdzie czas, że zawsze jest dostępna i zawsze rozmawiamy, jak jest nam to potrzebne.
Alina Kamińska
Piękne słowa. W Europie jest w tej chwili około 100 milionów osób starszych. Za 25 lat w Polsce będzie nas seniorów aż 40% całego społeczeństwa, czyli około 14 milionów osób. Wyobraźmy sobie wszyscy, co przed nami, i bądźmy wsparciem. Bądźmy pomocą dla naszych seniorów i też wspierajmy te osoby, które wykonują tę niezwykłą pracę. Opiekunowie, dziękujemy za waszą obecność, za każdy dzień, którego nikt nie dokumentuje. Za cierpliwość, która nie trafia na nagłówki. Za czułość, która nie potrzebuje aplauzu. Dziękujemy, że jesteście — nie teraz, zawsze. Dziękujemy.